niedziela, 1 maja 2022

Trochę lepiej

Uświadomiłam sobie, że w roku 2021 chyba w ogóle nie pracowałam na żadnej umowie. Wszystko było moją działalnością. W zeszłym roku wystawiałam faktury, ale nie miałam umów. Czyli muszę dziś pospisywać swoje dochody. Bo i tak nigdzie nie mogę się zalogować, to aż śmieszne, ile miałam trudności  i jak wspaniale działają te cudowne aplikacje.

Ten blog-pamiętnik trochę pomógł mi się uspokoić. Jest 00:35. Muszę dziś policzyć dochody, a jutro reszta, gdy odblokuje się droga logowania.

Migrena, PIT, rozstanie, odchudzanie, granice

Pewnie to wszystko powyższe powinno skłaniać do filozoficznych przemyśleń, ale skłania tylko do psychologicznych. Metafizycznie oddalam się coraz bardziej od wiary w Boga chrześcijańskiego. Albo po prostu dziwię się ludziom, że wierzą tak niezaprzeczalnie. Że mogą brać udział w Eucharystii i powtarzać te same słowa wiary. I - że ja je powtarzam. Dziś w myślach, bo przed mszą miałam migrenę i zostałam.

Jest maj. Kilka dni temu rozstałam się z moim odseparowanym mężczyzną. Czuję pustkę i samotność w miejsce naszych wieczornych rozmów i opowiadań z życia. Mogę sobie tylko wyobrażać, co robi. Jest ciepło, więc pewnie był na wycieczce rowerowej. Pewnie teraz ogląda telewizję, serfuje po internecie i popija zimne piwo. A może odwiedził go przyjaciel. Jeszcze niedawno przytulaliśmy się. Ale już od dawna to nie był związek. Nie taki pełny, nie - wystarczająco pełny, żeby nazwać go związkiem.

Jutro muszę powiedzieć pracodawcy, że nie chcę pracować więcej niż 8 godzin. Takie sytuacje miałyby zdarzać się rzadko, ale ja nigdy nie chcę pracować więcej niż 8 godzin. Najlepiej nie więcej, niż 7. Zwykle przychodzę do dziewczynki na 2,5. Jak pracuję za dużo, to natychmiast choruję. Nie wiem, jak to działa, ale to jest jak magia. To musi być ta psychosomatyka czy jakoś. Pewnie boję się być jak moja mama.

Od dziś się odchudzam. Kontroluję, ile jem, więc mogę być niemal pewna, że mniej niż zwykle. I staram się ruszać. Odrobina ćwiczeń, spacerów, napinania mięśni brzucha. Po trochu. Teraz też nie zjem raczej ciasta (raczej!), a wypiję herbatę.

PIT. Nie umiem zrobić PIT-a Mój odseparowany mężczyzna miał mi pomóc, ale akurat się rozstaliśmy i, mimo jego nalegań, odmówiłam delikatnie. I teraz siedzę, i czuję się, jak zawsze, gdy na wielką  pracę domową były 2 tygodnie i nagle okazuje się, że to jutro, a jutro jest dużo innych lekcji. I jest 23:25, a ja nic nie mam gotowego.

"Rozliczamy PIT w 15 minut" - chwalą się programy do PIT-ów. Ale to chyba dla ludzi, nie firm. A ja nawet nie wiem, jakie przyszły PIT-y do mnie w tym roku. A jutro ta rozmowa z tatą dziewczynki i kilka długich godzin z dziewczynką, i korepetycje z maturzystą tuż przed maturą.

Miałam wstępny plan, że sprawdzę, jakie przyszły PIT-y, w internecie, na stornie PIT-owej. A potem wprowadzę te dane do programu do rozliczeń. A potem wyślę wykreowany PIT przez jakąś specjalną stronę oficjalną. Coś mi świta, że trzeba mieć dane z zeszłorocznego PIT-u. Serce mi wali.

Wiem! Boże, to takie oczywiste! Choć jeszcze nic pewnego! Rzucę firmę i ruszę w świat! Oczywiście już po rozliczeniach. Wezmę zdalne pół etatu w copywritingu, żeby mieć ubezpieczenie. To niestety wiąże się z wieloma trudnościami. A potem zamieszkam we Włoszech albo w jakimś ciepłym, tanim kraju. I może pojedzie ze mną mój nowy chłopak. Bo rozstałam się, żeby pójść do innego, i obaj o tym wiedzą. Ale ja nie wiem. Może pojadę tam sama.

Tak, piszę tak dla efektu, ale tak naprawdę to prawda. Praca zdalna i mieszkanie w ciepłym kraju. Wielu o tym marzy, niewielu jest tak zdesperowanych, jak ja teraz. Od dawna rozrywam więzi z Warszawą. Żegnaj, Warszawo. A, prawda też z tym nowym chłopakiem. Naprawdę nie wiem, jak to będzie. Taki był plan, ale teraz jestem w smutku po stracie i na pewno nie chcę tak szybko wchodzić w coś nowego. Choć wiem, że ta strata wisiała nad nami już od miesięcy.


Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...