środa, 26 kwietnia 2023

Lol content

 Mogę dawać takie tytuły, jakie chcę. Ale chcę też być uczciwa, zatem informuję: to nie będzie lol content!!!

To będzie o moim życiu. Jestem w rozkroku i jest to dość fascynujące i bardzo stresujące.

Ale od porządków - za godzinę mam korek numer 1. Z tego względu spytałam właśnie mamę Ali, czy nadal będziemy wałkować części zdania. Ala się przy nich całkowicie wyłącza, przestaje zwracać na mnie uwagę i odpowiada na proste pytania przez długie minuty. Dlatego chciałam przygotować coś ciekawego, żeby ją zachęcić!

Potem mam korek z Michałem i spytam go zaraz, co teraz przerabiają w szkole i czy będzie jakiś sprawdzian albo kartkówka.

Potem będzie korek/półtora korka/dwa korki z Zuzią, a z Zuzią robimy wspólnie egzaminy ósmoklasisty, więc luz. Dziś śniła mi się Zuzia. Bardzo ją lubię. W zeszłym tygodniu nie miałyśmy zajęć i dziś śniło mi się, że znów chodzę do szkoły i Zuzia jest moją ulubioną koleżanką. To był bardzo miły kawałek tego snu.

W ogóle mam jakoś więcej energii. To może być wiosna i załatwienie kilku najtrudniejszych spraw z listy trudnych spraw. Już nie wiem, co zostało, to zrobię teraz nową listę.

Już jest nowy dzień. Wczorajsze korki były bardzo angażujące i szybko zrobiła się noc. Dziś wstałam o świcie, tzn. o 9:30, bo chcę się nauczyć wcześniej wstawać na maj. Dostałam propozycję pracy nie do odrzucenia. Właściwie za samo wstanie i dojechanie na miejsce będą płacić mi prawie 200 zł. Potem będę musiała przez 15 minut gadać do jakiejś klasy czy szkoły. Ja i inna osoba łącznie będziemy mieć 20 wyjść, więc naprawdę sporo!

A teraz lista zadań na dziś i najbliższe dni od najbardziej pilnych:

- przygotować materiały na sobotę

- ogarnąć dzisiejsze korki

- ogarnąć ZUS

- ogarnąć PIT :(

- kupić przez Internet sodę oczyszczoną i poszukać prezentu na rocznicę moją i Anda

- pomóc wreszcie mamie w porządkach

- znaleźć w końcu pracę za granicą, w Finlandii

- zacząć rozglądać się po mieszkaniach na wynajem i innych opcjach, jak małe domki

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

Mozolne rozwikływanie

W ostatnim poście starałam się ogarnąć, ile mam spraw do załatwienia. Następnie nie załatwiłam żadnej.

Męczyłam się, miałam koszmary i dobre sny, chciałam tylko grać w gry i spać, pić alkohol z ludźmi z kurnika przez internet i zapomnieć. DZIŚ NASTĄPIŁ PRZEŁOM.

Oto lista, uaktualnię ją trochę i napiszę, co zostało załatwione:

- podjąć decyzję ostateczną co do wyjazdu na Cypr na urodziny przyjaciółki i poinformować ją o tym

ZROBIONE NARESZCIE, KURWA.

- obliczyć, ile zalegają mi uczniowie w płatnościach i poinformować ich rodziców,

ZROBIONE CZĘSCIOWO, w ważnej części, zabiorę się też za resztę.

- obliczyć finanse na kwiecień i maj i rozporządzić nimi w spłatach długów, podejmowaniu decyzji itd.,

ZROBIONE KURKA!!!

- zapisać się na kolejną godzinę terapii,

ZROBIONE

- ogarnąć nowy plan zajęć po rezygnacji kilku uczniów,

ZROBIONE

- ogarnąć kolejny ZUS DRA,

- pomóc mamie w porządkach i oznajmić jej o ostatecznej decyzji co do moich planów.

- podjąć decyzję co do wyjazdu latem do pracy w Finlandii i zacząć pisać do hostów,

- podjąć decyzję co do mieszkania i poinformować o tym właścicielkę,

- zacząć ogarniać PIT, bo potem na pewno będzie za późno.


Dobra, uszeregowałam resztę od najprostszych lub najpilniejszych do najtrudniejszych lub najmniej pilnych (stan na dziś). Zacznę od pierwszego z góry, bo dostałam już smsy z propozycjami zajęć. Tyle że te zajęcia to z maluchami. Ale z drugiej strony, to też dobrze, bo dzięki temu będę miała z nimi zajęcia też po egzaminie. Zrobiłam to. Nie wiem, czy bez sensu nie wzięłam sobie na głowę trudnych dzieci, ale przynajmniej będą płacić godziwie. Więcej nie biorę, więc odpiszę uprzejmie innym. Zrobione.

środa, 12 kwietnia 2023

Nazbierało się spraw

Spraw się nazbierało. Przygniatają mnie dzień i noc. Muszę pić, żeby się od nich uwalniać, muszę grać i słuchać podcastów, żeby o nich nie myśleć. Muszę podjąć parę ważnych decyzji, na co zupełnie nie mam ochoty. Nie cierpię podejmować decyzji. Bardzo chciałabym umieć robić to szybko i pewnie.

Nadeszła jednak wiosna, nadeszły kwiaty na drzewach i słońce, które niemal parzy, gdy wystawia się do niego twarz. Wiosna to życie, to przesilenie wiosenne, to słabość, to siła. Mam ochotę natychmiast zacząć grać w jakąś grę, ale nie mogę już dłużej uciekać.

No dobrze, chyba puszczę sobie jakąś muzykę filmową i spiszę WSZYSTKO, co powinnam załatwić.

- podjąć decyzję ostateczną co do wyjazdu na Cypr na urodziny przyjaciółki i poinformować ją o tym,

- podjąć decyzję co do wyjazdu latem do pracy w Finlandii i zacząć pisać do hostów,

- podjąć decyzję co do mieszkania i poinformować o tym właścicielkę,

- obliczyć, ile zalegają mi uczniowie w płatnościach i poinformować ich rodziców,

- obliczyć finanse na kwiecień i maj i rozporządzić nimi w spłatach długów, podejmowaniu decyzji itd.,

- zacząć ogarniać PIT, bo potem na pewno będzie za późno,

- pomóc mamie w porządkach i oznajmić jej o ostatecznej decyzji co do moich planów,

- zapisać się na kolejną godzinę terapii,

- ogarnąć kolejny ZUS DRA,

Przemyślałam pomysł mieszkania tu przez kolejny rok i chyba się na to zdecyduję, mimo pewnych wątpliwości. Tu jest kawałek od lasu i kawałek od cywilizacji, wszędzie trzeba chodzić pieszo wzdłuż stosunkowo głośnych dróg. Żyję w oddaleniu od ludzi i mam zajęte wieczory na korepetycje, każde wyjście to cała wyprawa, więc nie wychodzę.

Z drugiej stronny mam tu, w środku, ciszę, mogę wychodzić do ogródka w zatyczkach i słuchawkach, i z kawą. 

Ale jednak to oddalenie zarazem od natury, jak i od ludzi, unieszczęśliwia mnie.

Takie decyzje są trudne. Ale tak bardzo nie chce mi się szukać! Trochę poszukałam i przeraża mnie możliwość trafienia na głośnych sąsiadów - ci moi tutaj są cisi i mili. A może mogłabym znaleźć sobie koleżankę w Kobyłce? Może zapiszę się na jakieś zajęcia do domu kultury. To nie są drogie rzeczy. Albo zrobić anonimowy post na fejsbuku gdzieś. Może gdzieś w Kobyłce siedzi inna trzydziestolatka spragniona kontaktu z drugim człowiekiem, lubiąca las, planszówki, dysputy o uczuciach i filozofii?

To do przemyślenia, może dam sobie rok tutaj i postaram się tutaj odnaleźć, po powrocie z Finlandii?

Tu jest daleko od Moich Ludzi, tzn. chłopaka, siostry i przyjaciółki. Może mogłabym własnoręcznie zatroszczyć się o ten kontakt nawet z Kobyłki? To znaczy ustalić sobie jeden dzień w tygodniu na odwiedzenie kogoś, na wyjście do ludzi i do miasta? Dziś na przykład jest czwartek i jedna uczennica zrezygnowała z korków. Jeśli nikogo nie wezmę na jej miejsce, miałabym czas aż do 17 w czwartki na wyjścia. Poza tym są niedziele, kiedy to zwykle umieram ze zmęczenia, i kiedy to zwykle widuję się z mamą, ale może mogłabym wieczorem gdzieś wychodzić, wtedy miałabym na wyjścia czwartki i niedziele.

Tak postawiona sprawa nie jest zła. Zatem... podejmuję tę trudną decyzję Kobyłkową. ZOSTAJĘ. ECH, mam boleśnie złe przeczucia. Ale zostanę, co mi tam. Ach nie, dziś jest środa, pomyliło mi się. No to super, zapomniałam przez to o jednej uczennicy. Co za niesprawność mózgowa!!!

Dobra, ale decyzja podjęta, to teraz.... niepodjęta, ciągle niczego nie wiem, idę grać w grę dla relaksu!!!!!!!!!!!

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...