I oto kolejny wpis dla Nieistniejących Czytelników. Czuję się nadal fatalnie, ale dużo lepiej, bo minął jakiś czas od afery z matką dziecku. Nadal sprawa świeża i straszna, ale mniej. Bardzo, ale mniej. Okropnie, ale mniej.
Jeśli idzie o odchudzanie, to wczoraj pierwszy raz od paru tygodni piłam alkohol, a po alkoholu jem wiele jedzenia. Poza tym dzięki alkoholowi mój żołądek spięty aż do ostrego bólu trochę popuścił, więc mogłam w końcu coś zjeść z przyjemnością. Kąpiel, serial i wino.
I tu przechodzimy do rozważań ogólnych o społeczeństwie. Kąpiel, serial i wino - oto samotne przyjemności wielu z nas. Dla mnie takie samotne rozrywki typu jedzenie (a z czasem i picie) + książka, gra, film czy serial to norma od lat. A teraz to stało się normą ogólniejszą, może dlatego, że Internet to działka introwertyków, którzy dzielą się tam swoimi sposobami na odpoczynek i szczęście.
A może to samotność, którą romantyzujemy i usiłujemy pokochiwać? A jednak samotność nie z wyboru, której ból zagłuszamy destrukcyjnymi nałogami? O ile łatwiej jest, gdy przebywa się w związku, w którym komunikacja działa wybornie, który daje wsparcie i dotyk? Ale jak ma działać komunikacja z drugą osobą, skoro komunikacja ze sobą samym tak kuleje? Skoro uciekamy w kąpiel, serial i wino.
Ale by mnie nudziło, gdybym czytała takie wypociny, jak wyżej. Może jakby to było nagrane, to bym posłuchała, ale tylko wtedy, gdyby to było przeplecione historiami z życia. Dlatego współczuję Wam, Nieistniejący.
No, ale wlazłam w copywriting. Jestem na to na razie trochę zbyt perfekcjonistyczna, wszystko piszę wolno, samodzielnie i sprawdzam po ileś razy, czy dobrze to brzmi, a potem dostaję 4 złote. Może z czasem będzie lepiej. Teraz powinnam pisać tekst o developerach z Wilanowa i może zaraz zacznę.
A może w końcu zajmę się swoim podcastem. Może w końcu się przełamię i wrzucę go na Spotify. Kto wie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz