Poza tym, że... mam wyrzuty sumienia, że... o Boże!!! Że - napiszę to! Że piszę też z mężczyzną, o którym wiem, że chciał i najprawdopodobniej chce czegoś więcej. Wie, że jestem z kimś innym (nie wie o "separacji"), ale co jakiś czas pisze do mnie. A ja uległam pokusie i napisałam mu, co u mnie. O tej sytuacji z matką i dzieckiem. O tym, że ostatnio ciągle u mnie płacz i zgrzytanie zębów. Uległam tej pokusie, bo naprawdę bardzo mi ciężko. A nie powinnam jej ulegać. Koniec z tym. Napisałam mu, że jest tak źle przez sytuację z chorobą i pracą. Żeby nie myślał, że przez mojego mężczyznę.
A czy to PRZEZ NIEGO? Nie. To przez tak wiele rzeczy!
Może spróbuję pozbierać wiele silnych rzeczy przeciw temu dołowi? Co to może być? Sukcesy zawodowe. Znajomości, w których z całych sił postaram się nie obrażać ludzi. Bo tak, jak jestem na niepewnym gruncie, to nie wiem jeszcze, co kogo może dotknąć i niechcący umiem kogoś zranić. Poza tym jestem tak chaotyczna i smutna teraz, że przelewa się to przeze mnie. Zatem i tak znajomości, ale z wielką uwagą.
Czyli punkt pierwszy - sukcesy zawodowe. Czyli muszę się przemóc i dzielnie robić copywriting. Dzięki temu będę czuła, że jestem w czymś dobra, choćby to było bycie dobrym w czymś kiepskim, bo ogólnie większość copywritingu to dno dna pod dnem.
Punkt drugi - znajomości. Czyli pisać dzielnie do tych ludzi, z którymi coś mnie łączy, którzy nie oceniają, a starają się zrozumieć.
Punkt trzeci - posprzątać wreszcie starannie, łącznie z myciem powierzchni. Dziś mam na to za mało siły, ale chociaż zacznę.
Ha ha, a tymczasem czuję wściekłość na kobietę, z którą mam nieporozumienie, pierwszy raz wściekłość. Bo choć popełniłam błąd, to wszystko wyjaśniłam, przeprosiłam, zaproponowałam rekompensatę i dalszą pracę aż do rozwiązania problemu. A ona nadal pisała o mojej nieodpowiedzialności i włożyła w moje usta słowa, których nie wypowiedziałam. Że obiecałam pracę do września 2022, podczas gdy na pierwszym spotkaniu mówiłam, że szukam jednocześnie pracy w bibliotece i dam znać, jak coś znajdę.
Ale zarówno moja wściekłość, jak i poczucie winy, są tu po nic.
Punkt czwarty? Nie ma. Na razie te trzy niech będą. A tymczasem muszę przygotować jedyne korki online na dziś.
Co robimy? Interpunkcję, ogłoszenia albo zaproszenia i może jakieś opowiadanie. Co ja ostatnio chciałam z nim zrobić? Miałam jakiś plan... Jaki? Nie pamiętam. Wiatr jest silny. Uwielbiam silny wiatr. Chcę, żeby był jeszcze silniejszy. Wtedy zewnętrze jest jak wnętrze i czuję ulgę. Jakby ten wiatr miał zrujnować wszystko, co mnie dręczy. Porwać mnie gdzieś daleko z tego świata. Chcę więcej i więcej wiatru, a on ucichł.
Trzeba się skupić. Skupię się. Idę po kawę. Mam kawę. Trzeba zalać ją mlekiem. Słowa piszą się same, to słowopotok przez to, że tak się boję. Nie wiem, czy poradzę sobie z tym chłopcem. Nie mam pojęcia, pomysłu. Strach. Strach. Strach. Ach, czas mi ucieka, ratunku, zaraz noc! Panikuję!
Nie ma nocy, jest 15:46. Spokojnie. Ale zaraz będzie ciemno. Spokojnie.
Co zrobię z chłopcem? Jest bardzo mało czasu. Dobra, robię wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz