Właśnie to teraz tu robię. Usiłuję nadać temu rozkładowi pozory piękna. Rozkład. Tak chyba się mówiło drzewiej. Rozkład... pożycia małżeńskiego? Ogniska domowego? No, u mnie rozkład ogólny. I to nie jest piękne. Piękne jest tylko to, że z dna można zobaczyć rzeczy w inny sposób i to może stać się poezją. I to, że z rozkładu może wyłonić się... nowy ład. Ale mi się udało określenie.
I znów: pomocy, blogu!
Ale najpierw - nadal jem zdrowo. Kapusta kiszona, warzywa (smażone, prawda), jabłka i takie tam dobrodziejstwa ziemi naszej. A wczoraj nawet poćwiczyłam minutę na dywanie. Wspaniale. Tęsknię za własną smukłą kibicią. Widać, że nie krępuję się wobec Was, Nieistniejący!
Ponadto planuję rower.
Co teraz? Niedługo zajęcia z ósmoklasistami. Czas przelewa mi się przez dłonie. Jak zrobić zajęcia? Oto plan:
- Sprawdzić, co jest niezbędne do egzaminu w kwestii pisania.
- Przygotować jak największy zestaw ćwiczeń. Pomocna może być burza mózgu.
- Wysłać ćwiczenia do druku.
- Kupić druczki do faktur albo znaleźć jakieś czyste.
Okej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz