piątek, 15 października 2021

Romantyzm beznadziei

 Właśnie to teraz tu robię. Usiłuję nadać temu rozkładowi pozory piękna. Rozkład. Tak chyba się mówiło drzewiej. Rozkład... pożycia małżeńskiego? Ogniska domowego? No, u mnie rozkład ogólny. I to nie jest piękne. Piękne jest tylko to, że z dna można zobaczyć rzeczy w inny sposób i to może stać się poezją. I to, że z rozkładu może wyłonić się... nowy ład. Ale mi się udało określenie.

I znów: pomocy, blogu!

Ale najpierw - nadal jem zdrowo. Kapusta kiszona, warzywa (smażone, prawda), jabłka i takie tam dobrodziejstwa ziemi naszej. A wczoraj nawet poćwiczyłam minutę na dywanie. Wspaniale. Tęsknię za własną smukłą kibicią. Widać, że nie krępuję się wobec Was, Nieistniejący!

Ponadto planuję rower.

Co teraz? Niedługo zajęcia z ósmoklasistami. Czas przelewa mi się przez dłonie. Jak zrobić zajęcia? Oto plan:

- Sprawdzić, co jest niezbędne do egzaminu w kwestii pisania.

- Przygotować jak największy zestaw ćwiczeń. Pomocna może być burza mózgu.

- Wysłać ćwiczenia do druku.

- Kupić druczki do faktur albo znaleźć jakieś czyste.

Okej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...