piątek, 25 marca 2022

Miałam covid

Tak, 2 tygodnie wyjęte z życia, ale nie do końca! Wprawdzie spędziłam je głównie na leżeniu, jedzeniu prostych, gotowych rzeczy, kaszleniu, dmuchaniu nosa i grze w Robloxa na Xboxie, ale nie tylko! Po pierwsze cały czas prowadziłam zajęcia online, nawet w najgorszym stanie (ten naj-naj-gorszy przypadł na dni wolne). Po drugie przypomniałam sobie "Przedwiośnie" i trochę innej wiedzy dla licealistów. Po trzecie - w końcu nabrałam sił i rzuciłam się na copywriting jak na ocalenie! Akurat są super tematy! Tyle rozkoszy z pisania! I trochę pieniędzy...

Pisałam też własne teksty!

A teraz oto siedzę tu i przygotowuję się do wyjścia na pierwsze zajęcia stacjonarne od dawna. Słucham piosenek z "La la land". Stres miesza się z lękiem i ekscytacją!

Dziś planuję zrobić z uczniami powtórzenie wszystkich lektur, zatem "Milionerzy"! Uczniów jest czerech, a ja mam przygotowane akurat cztery rozgrywki. To nam zajmie z 30 minut.

Co dalej? Może "Treny", "Reduta Ordona", "Śmierć pułkownika", "Świtezianka" i fraszki lub pieśni kochanego poety ze wskazywaniem środków stylistycznych.

Może też coś z listy wymagań, czego dotąd nie ruszałam. Muszę teraz to ruszyć.

Może to: uczeń przekształca zdania złożone w pojedyncze i odwrotnie, a także zdania w równoważniki zdań i odwrotnie – odpowiednio do przyjętego celu;

rozpoznaje w tekście zdania pojedyncze nierozwinięte i rozwinięte, pojedyncze i złożone (współrzędnie i podrzędnie), równoważniki zdań, rozróżnia wypowiedzenia wielokrotnie złożone – i rozumie ich funkcje;

rozpoznaje imiesłowy, rozumie zasady ich tworzenia i odmiany, poprawnie stosuje imiesłowowy równoważnik zdania i rozumie jego funkcje; przekształca go na zdanie złożone i odwrotnie;

A jak wystarczy czasu, to jeszcze kalambury lekturowe - 1 uczeń wciela się w jakąś postać, ma 2 minuty na przedstawienie jej, a inni piszą na kartkach, kto to jest. Zbierają punkty.

A jak ogarnąć tę całą gramatykę? Na tablicy. Zrobimy sobie szkołę. Muszę ubrać się tak, żeby nie było bardzo widać mojej gruboty.

Dobra, to ja zara ruszam w podróż, chcę być przed czasem, żeby mieć spokój. Tylko trzeba odnaleźć kurki dobry strój, a wszystko w strzępach. Ostatnio kupowałam sobie ubrania miesiące temu, nie licząc butów, bo poprzednie się porwały.

No, mój drogi pamiętniczku, chyba znalazłam nieporwane do szczętu rajstopy. Może uda mi się wyglądać jak człowiek. Na razie!

wtorek, 15 marca 2022

Nie tylko nie jest lekko, ale też jest ciężko

Zaniedbałam leczenie. Ale od początku. Od dobrych rzeczy.

Dobre rzeczy - jestem chora od ok. 5 dni - 5 dni wyjętych z życia. Do tego w trakcie jest remont dachu i wprowadza się siostrzenica sąsiada. ALE choroba mija, wiosna się zaczyna. Czuję się teraz dużo lepiej, niż się czułam. To cudowne, gdy do ciała wraca siła, gdy ze skundlonego jedzenia zupek chińskich Amino, bo nie ma sił na gotowanie, można przejść do przyrządzania smacznych potraw, sprzątania i pracy. Gdy się znów okazuje, że słabość nie trwa wiecznie i można być zdrowym.

Jest wojna na Ukrainie. Nie interesuję się nią, żeby nie stracić rozumu ze strachu.

No, oczywiście już go straciłam, nie raz i nie dwa był już stracony. Teraz jest postradany z panicznego lęku przed piskami nastolatki. Wczoraj poszłam do sąsiada po prośbie, żeby uciszał tę kruszynkę. I do kruszynki, żeby obniżała piski do dźwięków przyjmowalnych. Czy się uda? Jak tak, to cudownie. Jeśli nie, będę szukać nowego domku. W tym mieszkam już dwa lata. To możliwe? Dwa lata czy rok? Naprawdę nie wiem. Muszę chyba... nie, nie chce mi się szukać pamiętnika. Sprawdzę to może po wiadomościach z właścicielką. Dobra, rozszyfrowane, dopiero rok. No to rok. Rok wygnania, z dala od miasta i świata. Może czas na zmiany, może nie.

A tymczasem nie mam pieniędzy na czynsz, ZUS, opłaty, życie, kredyty... Po prostu nie mam żadnych pieniądzów. Mam tysiąc. Z tego tysiąca trzeba zrobić kilka tysięcy opłat. Choroba mi nie pomogła. Choć normalnie robię prawie wszystkie zajęcia, poza tymi na żywo. Tak się złożyło, że w najgorszym stanie jakoś dałam radę.

Chyba się załamię. Znów te pieniądze. Mogłabym wziąć pożyczkę, ale chyba trzeba by iść do banku bezpośrednio. Albo poprosić o obniżenie rat. Albo po prostu... nie wiem. Może poszukam jakiejś tańszej nory. Nie mam sił. W razie czego poproszę o pożyczkę tatę i poszukam jakiejś pożyczki w necie. Nie wiem. Jestem załamana.

Zaniedbałam właśnie leczenie, no i mam na myśli leczenie psychiatryczne. Dlatego musiałam dziś kupić na już wizytę u lekarza z prośbą o receptę, bo bez leków, to w ogóle nic. No, ale nie poddam się. Nie odważę się zrobić listy wydatków, będę jak najdłużej ociągać się z opłatami i dzielnie pracować. Jak się nie uda, jak polegnę, to sobie poleżę.

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...