poniedziałek, 19 grudnia 2022

Kolejny dzień z motywacją niewielką

Jest 13:00. Mam dziś 3 proste korki z ósmoklasistami, do których nie trzeba wielu przygotowań. A teraz mam 3,5 h na inne prace. Siły niewiele, zatem trzeba zrobić plan minimum przynajmniej. To zadziwiające, jak bardzo męczy nierobienie. Ale jak coś zrobię, poczuję się lepiej.

Przejrzałam oferty copywritingowe i złożyłam swoje.

A teraz pora na pisanie wniosków. Najpierw muszę wprowadzić poprawki do napisanego wniosku. Przekroczenie granicy zniechęcenia jest jak przedostawanie się przez grubą błonę z małą dziurą. Niemal nieosiągalne to jest. Ale osiągnę to. W uszach nieznane Kaczmarskie piosenki świąteczne, nawiązujące do tradycji średniowiecznej łączenia narodzin ze śmiercią Chrystusa. Co za niespodziewane odkrycie.

Okej, to po kolei. Otworzyć maila. Zrobione to i otwarty program do wniosków. Teraz, po kolei, wprowadzić poprawki. Za dużo. Za dużo. Wprowadzić pierwszą poprawkę. Wprowadzam kolejne poprawki, zgodnie z właściwością ludzką do wciągania się w realizowane zadanie.

Jedna z poprawek jest bardziej skomplikowana, niż inne, więc tymczasem załatwiłam parę spraw organizacyjnych pracowych. Gdyż trud wstrzymuje mnie w locie.

Wykorzystam też tę przerwę na nabranie sił i napiszę coś w tematyce bloga.

Nie chudnę i nie filozofuję. Tyję i zatracam się w pracach i rozrywkach. Znaczy skłonność do snucia refleksji to jeden z głównych składników mojej natury, ale nic nie pamiętam. Chodzę na terapię wreszcie regularnie, mam większą dawkę leków i liczę na to, że pomoże mi to w mniej stresowym ogarnianiu moich prac. A wówczas może osiągnę wreszcie spokój wystarczający do rozwijania moich nielicznych talentów, zainteresowań i relacji. I może sama przed sobą przyznam, czym dla mnie teraz jest Bóg.

A może zrobię to teraz, zamiast już wracać do poprawek? Bóg jest wielką niewiadomą. Może to dobrze, bo to oznacza wolność w tym sensie, że nie muszę dostosować się do reguł Boga opisanego przez którąś z religii. Z drugiej strony to szkoda, bo nie mam pojęcia, jak się kontaktować z Niewiadomą. Niewiadoma może też być NIEISTNIENIEM. Same wielkie litery, bo to nieistnienie byłoby potężne, obejmowałoby wszelkie światowe wyobrażenia, nadzieje i lęki. Ale wątpię w zupełne nieistnienie Istoty Kierującej Wszechświatem.

A jak się to ma do mojej religii, do której wciąż w pewnym stopniu należę? Czy religia może pomóc dotrzeć do Boga? Czy warto do Niego docierać, skoro może być też okrutny? W mojej religii jest miłością, ale zezwala na wieczne męki, które są konsekwencją wolnych ludzkich wyborów i są sprawiedliwe. W takim ujęciu nie można nawet się złościć na takiego Boga, cała wina na człowieka. Ale nie, bo rodzi się Jezus. Wina na niego, zło na niego. Jeśli człowiek powie, że Jezus Rządzi, to jest ocalony. Mogę mówić to codziennie rano, w południe, wieczorem i przed snem. Czy to wystarczy? 

Najważniejsze, ze wprowadziłam wszystkie poprawki i mogę robić nowy wniosek.

środa, 14 grudnia 2022

Mam 30 lat i dzień pełen wyzwań

Tak naprawdę nie ma ich wielu, ale są niełatwe, gdy weźmie się pod uwagę skłębione emocje. Są nawet przyjemne. A przynajmniej nie potworne. Piszę tu, co chcę, nawet, jeśli to nuda nad nudami.

Mieszkam sobie w kawalerce pod Warszawą, 20 mkw, urządzona jak hotel, kosztuje jak hotel, ale trudno tańszą znaleźć. Jej największą zaletą jest Święta Cisza, zwłaszcza teraz, gdy jeden sąsiad pewnie gdzieś wyjechał.

I tak siedzę sobie w dzisiejszym centrum dowodzenia, czyli na łóżku, oparta o poduszkę, przykryta kołdrą. Mam kawę. Kawa jest dość tania, bo zebrałam na nią płatki w Stokrotce, a jednocześnie to bardzo dobra kawa. Za oknem słońce, mróz i śnieg.

Mam długi w ZUS.

Okej, to teraz na temat wyzwań. Dziś mam 3 h korepetycji i trzeba je przygotować. Poza tym chciałabym chociaż zacząć wypełniać wniosek o dofinansowanie (praca nr 2) i może zerknąć na copywriting (praca nr 3), i zacząć myśleć nad sobotnim kursem dla uczniów. A, no i pomyśleć nad prezentem na miesięcznicę dla mojego chłopaka. Tak, świętujemy miesięcznice. I pomyśleć nad dobraniem nowych uczniów do grafiku, choć terapeutka radziła z tym poczekać.

Zerknęłam na copywriting. Nie ma ciekawych ofert, a nie będę pisać o nawozach zbożowych.

To teraz może rozpiszę plan przygotowywania korków.

1. Zapytać mamę Ali, czy robimy coś konkretnego do szkoły - zrobione.

2. Zapytać o to samo Michała - zrobione. Przygotować coś ciekawego.

3. PRZYGOTOWAĆ KORKI Z KRZYSIEM. No i w tym celu muszę przygotować dwa wielkie tematy, o których niewiele wiem - poezja Miłosza i cała epoka współczesności. Gdy to piszę, czuję obręcz zaciskającą mi się na głowie. Podchodziłam do tego kilka razy i za każdym razem klęska. Teraz się nie dam. Mam porządny leksykon literatury i tam zawołam o ratunek. Bo internet i inne moje książki uparcie milczą albo zbywają mnie kilkoma słowami. Albo źle szukałam, bo nie ufam większości stron. Ale przecież na pewno jest jakaś oficjalna miłoszowa strona. Rzecz w tym, że zawsze było mi nie po drodze do Miłosza. Lubię Gałczyńskiego. Herberta, Lechonia, Leśmiana, Twardowskiego, Tuwima znam, choć nie lubię. Ale Miłosz? Zawsze coś mnie od niego odstręczało. Podobnie jak od Szymborskiej, ale ją znam, a Miłosza nie znam.

No to najpierw przeczytam w Leksykonie o epoce i popodkreślam najważniejsze rzeczy, a potem w Leksykonie i w internecie o Miłoszu, i pościągam ważne infa.

4. Wysłać wczorajszemu uczniowi linki do ćwiczeń ze składni - zrobione.

A jeśli idzie o wniosek, to pewnie ten z najkrótszym terminem otworzę i zacznę czytać regulamin.

A jeśli idzie o prezent, to w ramach przerwy przejdę się do Stokrotki i może znajdę coś ciekawego. I do sklepu Złotóweczka, bo idzie mi o gest, nie o majątek.

A kurs - wypełnić elektroniczny dziennik i zobaczyć, co mogę zaplanować na kolejny raz.

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...