Tak naprawdę nie ma ich wielu, ale są niełatwe, gdy weźmie się pod uwagę skłębione emocje. Są nawet przyjemne. A przynajmniej nie potworne. Piszę tu, co chcę, nawet, jeśli to nuda nad nudami.
Mieszkam sobie w kawalerce pod Warszawą, 20 mkw, urządzona jak hotel, kosztuje jak hotel, ale trudno tańszą znaleźć. Jej największą zaletą jest Święta Cisza, zwłaszcza teraz, gdy jeden sąsiad pewnie gdzieś wyjechał.
I tak siedzę sobie w dzisiejszym centrum dowodzenia, czyli na łóżku, oparta o poduszkę, przykryta kołdrą. Mam kawę. Kawa jest dość tania, bo zebrałam na nią płatki w Stokrotce, a jednocześnie to bardzo dobra kawa. Za oknem słońce, mróz i śnieg.
Mam długi w ZUS.
Okej, to teraz na temat wyzwań. Dziś mam 3 h korepetycji i trzeba je przygotować. Poza tym chciałabym chociaż zacząć wypełniać wniosek o dofinansowanie (praca nr 2) i może zerknąć na copywriting (praca nr 3), i zacząć myśleć nad sobotnim kursem dla uczniów. A, no i pomyśleć nad prezentem na miesięcznicę dla mojego chłopaka. Tak, świętujemy miesięcznice. I pomyśleć nad dobraniem nowych uczniów do grafiku, choć terapeutka radziła z tym poczekać.
Zerknęłam na copywriting. Nie ma ciekawych ofert, a nie będę pisać o nawozach zbożowych.
To teraz może rozpiszę plan przygotowywania korków.
1. Zapytać mamę Ali, czy robimy coś konkretnego do szkoły - zrobione.
2. Zapytać o to samo Michała - zrobione. Przygotować coś ciekawego.
3. PRZYGOTOWAĆ KORKI Z KRZYSIEM. No i w tym celu muszę przygotować dwa wielkie tematy, o których niewiele wiem - poezja Miłosza i cała epoka współczesności. Gdy to piszę, czuję obręcz zaciskającą mi się na głowie. Podchodziłam do tego kilka razy i za każdym razem klęska. Teraz się nie dam. Mam porządny leksykon literatury i tam zawołam o ratunek. Bo internet i inne moje książki uparcie milczą albo zbywają mnie kilkoma słowami. Albo źle szukałam, bo nie ufam większości stron. Ale przecież na pewno jest jakaś oficjalna miłoszowa strona. Rzecz w tym, że zawsze było mi nie po drodze do Miłosza. Lubię Gałczyńskiego. Herberta, Lechonia, Leśmiana, Twardowskiego, Tuwima znam, choć nie lubię. Ale Miłosz? Zawsze coś mnie od niego odstręczało. Podobnie jak od Szymborskiej, ale ją znam, a Miłosza nie znam.
No to najpierw przeczytam w Leksykonie o epoce i popodkreślam najważniejsze rzeczy, a potem w Leksykonie i w internecie o Miłoszu, i pościągam ważne infa.
4. Wysłać wczorajszemu uczniowi linki do ćwiczeń ze składni - zrobione.
A jeśli idzie o wniosek, to pewnie ten z najkrótszym terminem otworzę i zacznę czytać regulamin.
A jeśli idzie o prezent, to w ramach przerwy przejdę się do Stokrotki i może znajdę coś ciekawego. I do sklepu Złotóweczka, bo idzie mi o gest, nie o majątek.
A kurs - wypełnić elektroniczny dziennik i zobaczyć, co mogę zaplanować na kolejny raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz