Zdawałoby się, że to oczywiste, iż kłamię. W końcu piszę publiczne posty zamiast sobie mazać długopisem w starannie wybranym zeszycie. A jednak! Wbrew pozorom bardzo trudno jest zarówno powiedzieć prawdę, jak i skłamać. Może ucieszyłby mnie jakiś miły komentarz (i zmartwił też!), może piszę to wszystko, bo jednak za tym tęsknię, ale jednak głównie... chyba... cieszę się.
Dlaczego? Dlatego, że to początki tego bloga i nie wiem jeszcze, w którą stronę on ruszy. W procesie rodzenia wolę pozostać niezauważona. Potem blog będzie już całkiem istniejący i jedynie bardziej lub mniej podatny na zmiany. A teraz niech będzie ta radosna swoboda z tylko odrobiną przyjemnego niepokoju, że a nuż ktoś tu zajrzy!
Słucham filozofów teraz tylko przypadkiem. Pracy też przestałam szukać, posłuszna swojej niefrasobliwej i trwożliwej osobowości (niefrasobliwość i trwożliwość łączą się w jedną siłę i nie pozwalają mi działać, jednak jeśli trwożliwość przeważy znacznie, zacznę szukać).
Ale ciągle się odchudzam. Jak? Postępuję według tabelki w Excelu. Napisałam program i program działa. Teraz nie ja działam, a program, więc to nie mój wysiłek, a część programu. A jeśli wysiłek, to znacznie mniejszy.
Choć dziś większy i muszę szukać sposobu, bo nie wyspałam się przez gościa-kota, który teraz u mnie mieszka jakiś czas. Tymczasem według tabelki powinnam dziś uprawiać sport. Tymczasem jestem niestety tzw. osobą wysoko wrażliwą (choć nie lubię tych wszystkich szuflad) i niewyspanie jest dla mnie jak grypa. Po prostu padam na ryj.
Piję czarną kawę i myślę, co tu zrobić, żeby nie stracić tego dnia. Jest już 15:21. O 18 korepetycje. I rodzice, którym trzeba odpowiadać na wiadomości, a właściwie jeden rodzic, któremu trzeba coś sprawdzić. Kawa jeszcze nie działa.
Co by zrobił mędrzec? Pewnie by wyszedł na spacer o lasce, żeby odświeżyć umysł. Mędrcy chodzą z laską, bo są starzy i tylko mądrość sprawia, że nie potykają się o białe brody. Ale ja nie pójdę na razie na spacer.
Zrobię tak: posprzątam trochę, poszukam jednak prac w kolejnym miejscu i potem ewentualnie spacer. Tak, plan to program. A sport? Sport to sprzątanie, szybki spacer i potem trochę ćwiczeń na dywanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz