wtorek, 21 grudnia 2021

Nagle jest mnóstwo pracy, także dzisiaj!

Długo było mało pracy, zero leków i dużo długów, smutku, bezładu, bezsiły i beznadziei. A teraz jest dużo pracy, leki (przypomniało mi się, że dziś nie brałam! Wzięłam natychmiast) i stres. Ale i spokój. Odkryłam, że leki działają dzięki jednemu łatwemu do zbadania obszarowi. Otóż gram na telefonie w Ludo, czyli w takiego chińczyka online. I tam jak kogoś zbijałam (!), jak ktoś mnie zbijał, jak ktoś mnie popędzał, jak ktoś popędzał kogoś innego (!), jak ktoś wysyłał emotki śmiechu lub złości, to ja się BARDZO DENERWOWAŁAM. Chociaż nawet tam nie ma mojego zdjęcia, tylko obrazek kobiety i nick. A teraz zamiast złości czuję w jej miejsce spokój. Są też nerwy, ale ogólnie taki niezwykły, niewypracowany, zaskakujący SPOKÓJ. Taki połączony z pogodą ducha.

A co było wczoraj? Wczoraj opiekowałam się dziewczynką. Ostatnia godzina polegała na tym, że dziewczynka ryczała, wrzeszczała, rozbijała się po pomieszczeniach, darła, piszczała. Niemal bez żadnej przerwy. Nie tylko przy mnie, ale też na górze przy rodzicach. Gryzłam się tym, że to moja wina (i nadal się gryzę!), złościłam się, współczułam jej, bo aż się dławiła od łez i była blada i potargana. Potem odreagowałam to przy chipsach, piwie bezalkoholowym, ciastkach, Ince karmelowej i ponad 6 godzinach gry "Don't starve", i słuchaniu Jolki Szymańskiej i Okuniewskiej bez przerwy. Bałam się pretensji taty dziewczynki, miałam w głowie przez chwilę nadal te wrzaski, ale NIC POZA TYM. Nawet mimo tego, że tuż po wyjściu w mojej firmie dano mi nowego ucznia w dniu, który i tak jest męczący i przeładowany jak na mnie. To wszystko chyba oznacza, że leki działają.

Dziś za to od rana jestem bombardowana smsami od przejętej matki nowego ucznia. Po prostu ma milion wymagań, ustaleń, próśb o rozmowę, pytań... jeszcze nigdy nie było aż tak. To wszystko sprawia, że boję się tej pierwszej godziny z tym chłopakiem. Tak, boję się naprawdę, bo mimo wszystko nie mam siły spełniać tych wszystkich wymagań pod tak wielką presją. Ale spróbuję to rozłożyć w czasie i robić swoje. Na razie ogólnie o rozprawce i opowiadaniu, a lektury na święta podam do czwartku, jak to przemyślę. Taki jest plan. Ale to przejęcie i presja matki są tak wielkie, że nawet mimo różnych zrozumiałych czynników są według mnie ZNACZNIE ponad wszelkie normy. I stres jest duży mój. Stres, strach i złość.

A poza tym godzinka z czwartoklasistą za godzinkę. Co na niej przerobimy? To się okaże. Ale muszę mieć w zanadrzu jakieś lekkie zabawy okołonaukowe, bo ten chłopiec po prostu zaczyna mnie ignorować, jak się nudzi. Mój stres i strach rosną teraz w ogromnym tempie. Poza tym godzina dziś z Karolem, którego lubię, ale który ostatnio całą godzinę grał albo pisał z kolegami. Miałabym to gdzieś, póki daje mi choć 15 % uwagi, ale to stukanie było potwornie głośne i w żaden sposób nie mogłam go skłonić do zaprzestania.

Czyli trzeba mi: gier dla 10-latka, spokoju dla nowego dzieciora i planu na wyciszanie Karola bez litości, w razie powtórki tego zachowania. A poza tym zrobię z nim egzamin, bo nie chce mi się nic szykować. Będzie musiał pisać odpowiedzi na czacie, mam to gdzieś. Znaczy nie mam, ale nie umiem pracować, gdy cały czas słyszę stuki głośniejsze od słów. Wcześniej pewnie też tak robił, ale nie było stuków aż w takim natężeniu.

A teraz pocieszenie, o ile można tak to nazwać. Jutro 6 godzin z dziewczynką, a w tym robienie ozdób świątecznych z jej mamą, którą bardzo lubię. Potem może sprawy na mieście, a potem korki godzinne. Pojutrze tylko trzy godziny z dziewczynką i 2 godziny korków, i robienie sałatek. Dziś jest największy luz. Zaraz koniec luzu. Ale w piątek NIC, tylko DWIE WIGILIE w Olsztynie. Potem weekend w Olsztynie. Potem poniedziałek w Olsztynie. I SPOKO, ale tam będą ludzie. I tata, który po prostu chce mówić tylko o leczeniu i nieleczeniu chorób. Zatem odpocznę, jeśli znajdę tam czas na bycie samą ze sobą. Albo sama i z Anią. Spacery mogą nas ocalić. Mnie ocalić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...