No co? Dużo się zmieniło. Oto nie jestem już z moim byłym odseparowanym mężczyzną. Jestem z moim starym przyjacielem. I jak jest? Różnie, podróżnie, ale na pewno nie próżnie. Podróżnie w sensie podróży w głąb emocji moich i jego. Niepróżnie w sensie, że nie próżnujemy, tylko wiele robimy razem. A RÓŻNIE w sensie, że raz górka, raz dołek, JAK TO W ŻYCIU.
A teraz siedzę, jest 13:18, już 13:19. I mam dziś mieć 3 kory. KORYPOTWORY. Bo mam teraz tak dumnie zwany okres. Okres. Jestem słaba jak słaba płeć w czasie okresu. Ciekawe, że słaba płeć się utrzymywała tyle czasu, ta nazwa. A czy jestem słabą płcią? Słabą? Nie. Słabszą? Tak. Mam mniej siły, niż mężczyźni. A emocjonalnie, intelektualnie równie wiele.
Ale nie po to tu przyszłam. Muszę sobie znaleźć robotę na lato. Nie mam roboty. Jestem zdezorientowana. Przerażona. Zagubiona. Ale nie jakoś bardzo, tak średnio bym powiedziała. A tymczasem w czerwcu mam mieć jeszcze trochę prac. Średnio 2,5 h dziennie w tygodniu. Wszystko popołudniami, od 16 w górę. Średnio za godzinę zarabiam z tych prac powiedzmy 30 zł. Ile to wychodzi tygodniowo? 375, czyli miesięcznie zaledwie 1500 zł. Skąd wziąć resztę? I jak wziąć resztę, żeby się nie najeździć i nie zamienić w sapiącego osła bez życia prywatnego? I jeszcze myśleć przyszłościowo, o wakacjach? A nawet o Życiu Po Wakacjach?
Są przynajmniej 2 opcje, a nawet 3 (a nawet kurwa milion). Ale 3 podstawowe. Aż mnie skręca ze stresu i okresu. No to te opcje brzmią:
1. Copywriting/artukuling - no robię wypasione portfolio, rzucam stawkę z kosmosu i czekam na pokorne jelenie, które będą płacić i płakać, a ja będę sikać pieniędzmi.
2. Jakieś kurna lody - no szukam po ogłoszeniach z okolicy, czy szukają kogoś na 1-3 miesiące do sprzedawania lodów/sprzątania/nawet rozdawania ulotek. Wada - nie będę sikać pieniędzmi, ale będę miała zakwasy. Zaleta - poruszam się trochę.
3. Jakaś szkoła korkowa letnia powtórkowa albo język polski jako obcy, BO TAKIE MAM WYKSZTAŁCENIE - no szukam ogłoszeń i oferuję swój czas między 11 a 15 codziennie. Wada - uwiązanie i brak wakacji. Zaleta - umiarkowane posikiwanie pieniędzmi.
4. Szukam korków na własną rękę, może znajdzie się jakiś desperat, który chce poświęcić 2 najlepsze miesiące roku na uczenie się o kurwa "Latarniku" i imiesłowach przysłówkowych.
Ale się zwulgaryzowałam ostatnio. To z emocji. Jakoś lepiej mi po tym wstępnym rozeznaniu. Chyba zacznę od opcji nr 1, potem opcja nr 3, a na końcu - opcja 4. A, no i 2. Dwa jako przyjemny przerywnik. Czyli na początku najtrudniejsze zadanie - zrobić wypasione portfolio. Sky jest limitem. Zrobię w Wordzie jakieś cudo i zapiszę plik jako pdf!
JAK MI SIĘ NIE CHCE!!! Mam teraz ok. 1 lepszy pomysł na czas do korków - grę na X-Boxie i słuchanie audiobooka. Albo sprzątanie i słuchanie. Może chociaż otworzę Worda i sprawdzę w necie, jak się robi w ogóle portfolio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz