Ale w przerwach między odcinkami albo scenami, gdy zamyślałam się nad tym, czego nowego się dowiedziałam o bohaterach, znów łapał mnie potworny bezmiar bezsensu.
Nic w sumie dziwnego. Ukrywam się przed światem i coraz bardziej boję się interakcji z nim. Ostatnio miałam scenę rodem z ciemnej przeszłości. Gdy już obejrzałam sobie konie, osła, sarenkę, alpaki, króliki i kozy, które mieszkają w pobliżu mojego obecnego domu, zgubiłam się. Nie mogłam znaleźć wyjścia z wielkiego, ogrodzonego terenu. Wreszcie udało mi się znaleźć jakąś furtkę czy przerwę w płocie. Przelazłam przez nią i trafiłam do lasu. Szłam długo, zaczęło się ściemniać, a ja nie mogłam znaleźć wyjścia, bo las też był z kilku stron ogrodzony. Było już prawie kompletnie ciemno, gdy dotarłam do punktu wyjścia, czyli znów na ogrodzony teren ze zwierzętami.
Byli tam ludzie - małe dziewczynki na koniach prowadzonych przez młode kobiety. Co i raz wynurzały się zza jakiegoś zabudowania. Czułam, że nie powinnam tam być, choć to było nielogiczne! W końcu to miejsce, gdzie bez skrępowania przychodzą rodziny z małymi dziećmi i patrzą na zwierzęta. To miejsce znane w okolicy.
Na szczęście znalazłam w końcu szeroką, otwartą bramę. Gdy prawie biegiem ruszyłam w jej stronę, usłyszałam zza pleców krzyk: "Kobieto! Dziewczyno! Kobieto! Dziewczyno!". Długo ignorowałam go, ale w końcu przystanęłam i odwróciłam się. Czekałam, aż podejdzie do mnie młoda kobieta prowadząca konia, na którym siedziała dziewczynka. Bałam się, że chce powiedzieć, żebym nigdy więcej tu się nie pojawiała. A ona tylko pomyliła mnie z jakąś Justyną. Krzyczała wcześniej "Justyna!".
Powiedziałam, że nie jestem Justyną, że zgubiłam się i spytałam, czy na pewno tędy wyjdę, bo już raz zabłądziłam. Odparła, że tak, i że trzeba było zapytać.
Trzeba było zapytać! To tak mało oczywiste dla kogoś, kto znów zaczyna w każdym miejscu czuć się zbędny i szkodliwy.
No, rozpisałam się i minęła 16. Co mam robić? Odchudzanie trochę leży, zjadłam wczoraj dużo pierogów, chyba 16 na noc. To dlatego pewnie boli mnie brzuch. Mogę zrobić herbatę ziołową, przecież nie mam obowiązku teraz cały dzień się męczyć!
Zwłaszcza że mam jeszcze sporo do zrobienia. Trzeba przygotować 2,5 h korepetycji, przeprowadzić je, mogłabym też trochę popromować mój podcast, może wrzucić go na YouTube. Trzeba też napisać parę tekstów copywriterskich i poogarniać bardziej ten Amazon KDP. I trzeba zacząć myśleć o odezwaniu się do matki dziecku...
No to wstawię pranie, ogarnę korki i napiszę tekst na razie chyba. Nie wiem. Może co innego wyjdzie, ale czas start, jeśli idzie o pracę. 16:06, w samą porę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz