Ach, tak, może sobie wróćmy do tematyki blogowej. Nie wiem nic, jestem wyczerpana od zamartwiania się, wiec myśli płyną luźno, bez ułożenia. Paraliżuje mnie strach z różnych stron, więc mój mózg jest ściśnięty. Ale niewiedzenie. Kto powiedział, że wie, że nic nie wie? Czy to był Sokrates? A właśnie nie sprawdzę.
Wie, że nic nie wie. Tak, to jest jakieś dno, jakieś popularne teksty filozoficzne zamiast głębi i wiedzy. Ale trudno, wobec mojego zmęczenia właśnie tym się zajmę. Jest to paradoks w tym zdaniu. Wie, że nic nie wie. To znaczy, że jednak coś wie, a zatem mówi nieprawdę. Albo tak naprawdę coś wie, albo nie wie nawet, że nie wie.
Nie wie, że nie wie. To by było takie życiowe. Jak wielu ludzi nie wie, że nie wie czegoś. A czy ktoś może nie wiedzieć wszystkiego? Nie, nie ma czegoś takiego jak zupełna niewiedza. Można pewnie być blisko tego stanu, gdy się nagle, bez pamięci, znajdzie w ciemnym pomieszczeniu bez czucia w ciele. Ciekawe, czy wtedy pojawiłby się strach, czy spokój i zaciekawienie.
Chyba że zdefiniujemy wiedzę jako znajomość prawdy. W ogóle odrywam się totalnie od kontekstu cytatu i tylko przypadkiem się pewnie do niego zbliżam.
Wiedza jako znajomość prawdy. Wtedy wszystkie nieprawdziwe przekonania byłyby niewiedzą. Ale trudno się kłócić z tym, że wykonuję teraz czynność zgodną z definicją siedzenia. Skoro grupa ludzi zgodziła się na tę definicję, to znam prawdę - siedzę. Mogłabym teraz stworzyć jakąś prawdę. Na przykład wymyślić, że mówienie "bububububu" to bububanie. Jeśli teraz powiem "bububububu", to będę bububować.
Logika zdaje się kopalnią prawdy. Matematyka. Ale to kopalnie klaustrofobiczne, bo rzeczywistość jest inna niż idee. A może podobna, ale nie mamy wszystkich danych. I dlatego mógł prawdopodobnie Sokrates powiedzieć, że wie, że nic nie wie. Wie, że nie może nic stwierdzić na pewno, bo nie ma wszystkich danych, nie da się wyliczyć iksa. Nie znamy tych wszystkich chyba Arystotelesowskich przyczyn. Sprawczej (?), celowej (?). I każdy skazany jest na własną prawdę w sensie sensu życia.
To może być wyzwalające, a może też budzić strach. We mnie na pewno budzi strach i ja bardzo chcę, żeby Prawda istniała i była dobra dla świata spoza idei.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz