No wstałam, zjadłam, jest 13:30. Niedługo mam zajęcia z ósmoklasistami. Powinnam je teraz przygotowywać, a zamiast tego pogrążam się w potwornym stresie. Muszę sobie z nim jakoś poradzić. Oddech. Jakieś pocieszające myśli.
- To tylko 2,5 godziny, z czego tylko 1,5 godziny jest najgorsze, a i tak w trakcie jest 10 minut przerwy.
- Wieczorem będzie po wszystkim. Będę mogła wtedy... ojej, myślę o szukaniu mojego utraconego kota. To mi stanowczo nie pomaga. Może rzeczywiście przejdę się ulicami, gdzie mieszkałam, ale chcę mieć jakiś jasny punkt na wieczór. Może... nie wiem. Nie wiem, co może być jasnym punktem na wieczór. Może wrócę do domu i... uszyję coś nieporadnego? Będę robić dalej szalo-kocyk na drutach? Posprzątam do reszty, słuchając czegoś przyjaznego, a potem wymyślę sposób na dalsze ozdabianie domku? Chciałabym się z kimś spotkać, ale moje relacje mnie przerażają. Wirusa coraz więcej, to nie wiem, czy odważę się na jakieś wydarzenie kulturalne. Ale to jest myśl, to wydarzenie. To by mnie chyba podniosło na duchu. Nie wiem. Albo spacer liryczny po Starej Pradze. Ma być deszcz ze śniegiem. Śnił mi się śnieg. Opady mnie uspokajają. Deszcz współczuje moim łzom (co za dno psedopoetyckie, ale tak właśnie czuję). Śnieg otula świat i robi się przytulnie. Tak, przewidziane opady mnie pocieszyły. Ale mój zaginiony dawno kot! Co z nim? Gdzie te leki? A może wieczorem napiszę opowiadanie, w którym ktoś będzie ze mną gadał i mnie pocieszał.
- Dam radę przygotować te zajęcia. W zeszłym roku prowadziłam taki sam kurs. Mam mnóstwo prezentacji i kopalnię pomysłów we własnej głowie. Mogę nawet użyć samych prezentacji.
- Czas szybko minie, jak zawsze.
- Wystarczy zacząć i nie przestawać przez 5 minut, potem jakoś pójdzie z tymi przygotowaniami.
- Im bliżej zajęć, tym bliżej ich końca.
- W weekend slam poetycki i możliwe spotkanie z Asią na planszówki. Stresuję się TYM i nawet tym, ale fajnie będzie być gdzieś dla zabawy. Tak się nastawię na TO i na to! Od razu lepiej!
- A może i kurs może być dla mnie jakimś rodzajem gry / zabawy? Takie podejście pomagało mi w różnych pracach, zawsze! Okej, to będzie gra w nauczanie. Mam teraz 45 minut, żeby wymyślić zajęcia idealne! Start!
Trochę się pocieszyłam w pewnym sensie. Zaraz zacznę te 5 minut i do przodu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz