czwartek, 4 listopada 2021

Sukces mimochodem przychodzi

Ile można się nauczyć na własnych korepetycjach! Mam taki zwyczaj z tym moim uczniem, który mniej chyba mnie już lubi, że piszemy równolegle jakieś opowiadania, listy czy coś w ten deseń, a potem pokazujemy to sobie i ja sprawdzam jego pracę. I zawsze okazywało się, że moja twórczość jest dłuższa, bo po prostu pisanie to całe moje życie i nie sprawia mi najmniejszego problemu bardzo długi słowopotok. Nawet, jak się starałam, to wychodziło przynajmniej o połowę dłużej.

Dlatego dziś napisałam opowiadanie w 3 minuty lub mniej, dbając o to, żeby natychmiast przejść do sedna, żeby skompresować wydarzenia. A to zawsze był mój problem, że byłam zbyt rozwlekła. I udało się. Miałam opowiadanie na 122 słowa, a wtedy Julek powiedział, że ma na razie 43. Na szczęście nie spytał, ile ja mam. Dlatego szybko skróciłam moje opowiadanie o niepotrzebne elementy. Usunęłam zbędne informacje, które nie popychały krótkiej akcji do przodu. Usunęłam też opisy stanów wewnętrznych czy motywacji bohaterów i skróciłam do minimum opisy wyglądu. Zostało chyba około 80 słów. Julek powiedział, że ma więcej, więc dopisałam zabawne zakończenie. I sukces! Ostatecznie miałam opowiadanie o 4 słowa krótsze od Julkowego, a on otrzymał niezbędne wsparcie dla ego!

I tym sposobem przez 15 minut nauczyłam się mimochodem więcej, niż przez 20 lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...