Potem zaczynam korepetycje z uczniem, który mnie lubił do czasu, aż zaczęłam być nudna i wymagająca. A przecież ja też nie lubię prowadzić takich zajęć. Ja też wolę chwalić, niż krytykować. Trudno się na to zdobyć, gdy w środku i za oknem jest szaro, a w środku jeszcze są ruchome piaski, które się zapadają pod każdą normalną i miłą myślą. A może bagna, które jeszcze wydzielają nieprzyjemne opary.
No, ale czas zacząć. Skoro nie umiem nic zrobić bez tego bloga, to na tym blogu będę stopniowo realizować mój plan. To mi pomoże. Zatem najpierw ubiorę się. Zrobione. To teraz wyniosę z domu wszystkie śmieci. Zrobione, a przy okazji odkryłam, że mimo szarości jest bardzo ciepło! Dlatego po paru kolejnych punktach pójdę na 15-30 minut do lasu i tam pomyślę nad korepetycjami. Kocham lasy.
To teraz punkt kolejny - poznoszę naczynia do kuchni, pochowam suche i czyste i pomyję część brudnych. Zrobione o dziwo. To teraz prędko ułożę część ubrań przy pralce lub w szafie i spacer. Dzięki, blog.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz