Tak, zaczęłam brać leki. Na razie nie działają, bo to dopiero drugi dzień na bardzo małej dawce. Jestem absolutnie ponura. Próbowałam się uśmiechać i zajrzałam do lustra. Wyglądałam, jakbym miała się rozpłakać.
Zaraz wypiję kawę z kardamonem, cynamonem i kakao. Jednocześnie wrócę do jakże potrzebnego kursu "Pokonaj swoje długi", przesłucham końcówkę "Pana Tadeusza", napiszę artykuł copywriterski (lub dwa, trzy? Bo temat wreszcie piękny - książki) i przygotuję dzisiejsze zajęcia.
A jeśli leki nie zadziałają? Powinnam jeszcze umówić się na kolejną wizytę do pani psycholog. Od tego może zacznę, bo to mnie najmocniej przeraża.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz