Wynajmuję mieszkanie w starej kamienicy z zardzewiałym dachem. Mam to w poważaniu, ważne, że w środku przytulnie, a ja mieszkam na parterze, ale może to jakieś niebezpieczne. Właściciele kamienicy nie mają tego w poważaniu i kazali panom rozebrać dach i położyć nowy.
Dlatego się nie wyspałam. Pan właśnie schodzi po drabinie i ma nogi na wysokości mojej głowy. Jest ciekawie. Dlatego dziś już muszę wcześniej zasnąć.
Ale - zapytacie - co z filozofią, co z odchudzaniem? Filozofia - poszłam dziś do lasu. Jest piękny dzień grudnia - słońce i dość ciepło. Wiatr wiał bardzo mocno i poruszał, i szumiał iglakami. Jakby na górze było morze. Poczułam, że żyję w niewoli. Ten moment wolności sprawił, że poczułam, że ogólnie żyję jakby w zamknięciu, bez rozmachu, skulona, przestraszona.
Filozofia? W zetknięciu z ogromem można odnaleźć, za jakimi możliwościami się tęskni, za jaką wspaniałością. A nie można zobaczyć tego codziennie, w autobusie, w niedospaniu, chyba że muzyka albo literatura czy inna sztuka coś pootwierają w głowie. A Bóg? Czy prędzej się Go spotka w tym ogromie, czy w tym zamknięciu? Czy w ogóle jest Bóg po II wojnie, Różewiczu?
Czytam teraz "Balladynę" i chyba we śnie myślałam wierszem. A poza tym dziś między ludźmi czułam się jak wypłosz, w aptece i sklepie. Jak kretynka. Jak daremna istota. Niedługo terapia i psychiatra.
A odchudzanie? Nic z odchudzaniem - niezdrowe jedzenie, brak ruchu, słabość, zmęczenie, ledwo-życie. Chyba zaraz okres.
A co dziś? Dziś wyjątkowo dużo wolnego, ale niedługo korepetycje. I co na nich? Nie wiem. To najmilsze korepetycje z założenia. Wystarczy wymyślić jakieś ciekawe rzeczy dostosowane do tego konkretnego ucznia. Znam go już dobrze. Wiem, co go interesuje, a co nudzi i jest zbyt dużym wyzwaniem. Ale żeby wymyślać, trzeba mieć siłę.
Ale wymyślę. Wymyślę. Zrobię po raz kolejny prywatną burzę mózgu. No i chcę CHOCIAŻ JEDNĄ RZECZ copywriterską dziś napisać. I CHOCIAŻ SPRÓBOWAĆ ruszyć coś z tym całym Amazon KDP.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz