Niedługo czas wielkich płatności, a ja jak zawsze nie wiem nawet, czy mi wystarczy pieniędzy. Nie wiem nawet, ile mam zapłacić ZUS-u w tym miesiącu.
Czuję się po prostu obrzydliwie. Za godzinę mam telefoniczną wizytę u psychologa po długiej przerwie. Dopiero co miałam porządek w miarę, a w ciągu chyba doby zrobił się jakiś potężny bałagan, jak zawsze.
No, ale jak już tu jestem, to zrobię plan.
1) Posprzątam, słuchając CZEGOŚ MIŁEGO, bo ostatnio słucham na zmianę podcastów kryminalnych, potwornych historii z krajów arabskich i przepowiedni mojego odseparowanego mężczyzny, że zaraz zacznie się wojna. Po przebudzeniu mam obrazy wszystkiego, czego słucham. A, no i gram do tego w Plants vs zombies albo w Age of empires, więc nawet tu wojna i potwory.
2) Rozmowa z sajcho.
3) Przygotowanie zajęć z dwojgiem uczniów (po odpoczynku, i mogę myśleć już przy sprzątaniu).
4) Zajęcia z przerwą pomiędzy.
5) Robienie faktury do firmy.
6) Przerwa, a potem intensywny copywriting przy odgłosach deszczu z youtube i może przy lizakach, które przyniosłabym sobie ze sklepu.
Taki jest plan. Teraz jest chwila ciszy, oddechu, a potem będą przenosiny w czasie do nocy, bo czas zacznie płynąć inaczej. Jedyne pocieszenie, to że nie ma dziś jednego ucznia, a korki są bardzo wyczerpujące.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz