wtorek, 21 marca 2023

Tytuł

Tytułem wstępu napiszę, że jest źle. Czuję się fatalnie. Nie umiem utrzymać uwagi, znaczy nie, inaczej. Umiem utrzymać uwagę, ale za każdym razem, gdy w bólach kończę jakieś zadanie, to czuję potworny niepokój. Zapisałam się na dodatkową rozmowę z psychologiem za 2 dni. A teraz mam całą listę zadań do odhaczenia. Na myśl o przyjemnościach czuję wstręt. Znaczy na myśl o graniu w jakąś grę albo oglądaniu serialu, kolorowaniu kolorowanki, robieniu na szydełku, spacerze itd. Na myśl o pracy też czuję wstręt. Nie wiem, jak mam się, kurwa, uspokoić. Powinnam chociaż wyznaczyć priorytety na dziś.

Jest wtorek. Ledwo to piszę, bo wygrywa ze mną czucie się fatalnie. Usiłuję leczyć to kawą, ale kawa mi nie smakuje! Następną posłodzę, może to coś da. Takie jest życie człowiecze pod słońcem, pod chmurami. Dlaczego stan łatwości i zadowolenia miałby być nam z góry dany? Dlaczego miałby być stanem naturalnym? Kto tak obiecał? My sobie obiecaliśmy, bo wierzymy w przewagę dobra nad złem.

Dobra, nie umiem utrzymać uwagi. Wszystko jest mdłe i okropne. No i tak. Tak jest. Tak dziś jest. Tak jest od miesiąca. I co? I gówno. Wiosna nadchodzi.

Priorytety na dziś? Nie wiem. ZUS powinien grać pierwsze skrzypce, ale głowa mi pęka od środka na myśl o ZUS-ie. Jutro środa, jutro jeszcze więcej rzeczy, ale jest cień szansy, że będę czuła się lepiej.

W ogóle AI. AI kurwa. AI. Ona pokazuje nam, że wszystko już było pod słońcem. I tylko można to przekształcać. A może ktoś jednak coś nowego wymyśli, ale ze starych elementów, z elementów nam danych.

Nie no. Jest rozwój. Jest technologia. Ale co robi ostatecznie technologia? Pozwala na stare rzeczy w nowej odsłonie albo chamsko naśladuje w świecie wirtuolo. Jest lepsze traktowanie dziecka, ale tylko na papierze? Nie wiem. Tego nie. A zresztą dzieci są stare i rodzice są starzy, było.

Ten typek od wspaniałego świata nowego wymyślił brak matki i dziecko z butli. To coś świeżego, przyznaję. Ale to tylko na zasadzie odcięcia się od tego, co jest. To tak, jakbym wymyśliła, że borsuk nie ma głowy. Nowy borsuk. Borsuk bez głowy. Zamiast głowy ma butlę.

Jest nowe podejście do religii, do jednostkowości, romantyzm przełomem, oświecenie przełomem. Czy na pewno? Nie wiem tego.

Są zmiany. Ciągle są.

Dobra, co tam jeszcze? Priorytety. ZUS odpada, bo pęka środek głowy. To co zostaje? Korki. Tylko przygotowanie korków. O BOŻE NIE MOGĘ.

Korki. Korki. Korki. Nie mogę.

Nie mogę. Nie mogę.

Nie mogę.

Mam 1,5 h. Może po prostu tradycyjnie zrobię wszystko na ostatnią chwilę, a tymczasem zajmę się traceniem czasu na gówno. Będę sobie swobodnie przemierzać gówniane ścieżki sieci. Poszukam wydarzeń online, a potem nie wezmę w nich udziału. Poprzeglądam Allegro i nic nie kupię. Jest plan. Wspaniale. Do roboty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mam gadać dzieciom o ekologii, a w głowie pustka

Już jutro ja, polonistka z wykształcenia i z zamiłowania, mam zrobić 15-minutową prelekcję o ekologii w szkole podstawowej. A do tego dziwni...